Oświadczyny – wybierz najlepszą strategię działania

oświadczyny

Oświadczyny to jeden z najpiękniejszych rytuałów towarzyszących przyjęciu weselnemu. Jednakże mogą one nieco odbiegać od terminu wesela, niektóre pary nawet parę lat przed planowana datą ślubu przeżywają oświadczyny, a niektóre parę dni przed. To wszystko zależy od upodobań i przekonań przyszłej pary młodej. Od czego rozpocząć planowanie tego wielkiego dnia? Myślę, że jednak najlepszym pomysłem jest rozpocząć od kupienia pięknego bukietu kwiatów dla … przyszłej teściowej. Tak, właśnie tak, dobrze czytacie, najlepiej kupić kwiaty i odwiedzić przyszłych teściów w celu zapytania o rękę swojej wybranki.

Jeśli nawet wcześniej rodzice Twojej dziewczyny byli nieco sceptycznie nastawieni do Waszego związku w tej chwili mogą się do Ciebie przekonać, a nawet polubić. Dobrze jest podczas takiej wizyty, oczywiście jak tylko się uda w tajemnicy przed wybranką, przedyskutować z jej rodzicami kwestię planów na przyszłość, przedstawić swoje poglądy, ale
i wysłuchać propozycje przyszłych teściów.

Następnym ważnym krokiem jest wybór i zakup pierścionka zaręczynowego. Dzisiejsze, nowoczesne podejście do tej sprawy dopuszcza nawet wspólne zakupy i wybór pierścionka osobiście przez zainteresowaną, ale czyż nie jest bardziej romantyczne wręczenie pierścionka kupionego w tajemnicy przed samą zainteresowaną. Oczywiście, że tak i najlepiej jest wtedy, gdy ta chwila jest również zaskoczeniem. Aby zdobyć pasujący rozmiar trzeba się wykazać nie lada pomysłowością. W tym celu najlepiej byłoby mieć pierścionek wybranki, który podstępem można zdobyć. Pomocna w tej sytuacji okazać się może siostra przyszłej panny młodej lub jej matka. Jeśli już mamy ten jeden, najpiękniejszy i najodpowiedniejszy okaz dla swej wybranki zaczynamy planować strategię wręczenia go.

Miło byłoby wymyślić coś oryginalnego. Jest wiele pomysłów, które można byłoby wykorzystać, np. pomysł z billboardem, samolotem, balonem, Paryżem czy skokiem ze spadochronu wydają się oryginalne. Ja jednak przytoczę Wam mój wielki dzień, może ktoś z Was zrobi podobnie. Otóż wyjechaliśmy z mężem na wakacje nad polskie morze, kiedyś jeszcze długo przed wyjazdem planowaliśmy, że pięknie byłoby zaręczyć się nad morzem przy blasku zachodzącego słońca, ale nie byłam pewna, że właśnie tak będzie na tych wakacjach. Pewnego wieczoru maż poprosił mnie abym poszła z nim do pokoju moich rodziców, gdyż byli z nami i mieszkali w tym samym pensjonacie. Zabrał ze sobą bukiet kwiatów i już wtedy wiedziałam co się święci, najpierw zapytał moją mamę, później tatę, czy zgodzą się oddać mu córkę za żonę. Mojej mamie „świeczki stanęły w oczach”, mnie zresztą też, ale zgodzili się, następnie całą ekipą, gdyż byli z nami jeszcze rodzice kuzynki, kuzynka i moja siostra poszliśmy nad morze na zachód słońca. Mąż wziął mnie za rękę podprowadził na sam brzeg morza, uklęknął, wyciągną pierścionek i zapytał „Czy zgodzę się zostać jego żoną”? Odpowiedziałam tak i … oboje popłakaliśmy się ze szczęścia, a wszyscy ludzie na plaży obserwujący całą sytuację zaczęli bić brawo i gratulować nam wyboru. Kuzynka z siostrą wyciągnęły szampana i kieliszki z plecaka i wzniosły toast. To był najpiękniejszy zachód słońca w moim życiu, który na pewno zostanie nie tylko w mojej i męża pamięci ale i wszystkich uczestników.

Dodaj komentarz

Proszę wypełnić wszystkie pola formularza. Adres e-mail nie będzie opublikowany.